
© diter - Fotolia.com
Co za podobieństwo, nie? :>
Oki doki, nie będę jakoś strasznie przemianowywać tego bloga. Sama byłam bardziej niż bardzo zaskoczona, że "Lost in Time" ma być ostatnim tomem. Melissa skoncentrowała się na "Wiedźmach" i na "Wolf Pact", czyli spin-offie o Bliss. Choć tak naprawdę, nie bijcie, nie sądzę, żeby rozwlekanie serii na piętnaście tomów miało wielki sens ;-)
Póki co więc, póki jeszcze czekamy na "Lost in Time", o innych pierdołach piszę na blogu
Wydawnictwo Jaguar od kuchni
Jeśli ktoś ma ochotę, zapraszam :)
Co do "Wiedźm", nie mam pojęcia, kiedy się ukażą. Widziałam za to trailer na YouTube i jest dość... ciekawy. Tylko tak trochę głupio rozpisywać się o trajlerze do książki, której nie wydamy, prawda? To sygnalizuję, że jest, że można go znaleźć i tak dalej :P Wilk syty i owca cała.
Na marginesie "Błękitnokrwistych", jeśli lubicie tę serię, powinny Wam przypaść do gustu "Córki księżyca". Właśnie skończyłam pierwszą część i całkiem dobrze się przy niej bawiłam. Niejaki Stanton, czarny charakter, bije na głowę Jacka, serio, serio :> I nie chodzi w garniturze.

"Lost in Time" ma być ostatnim tomem? Na jednej ze stron o książkach paranormal czytałam, że zostanie wydana jeszcze 7 część serii.
OdpowiedzUsuń na zawszeA ja tak z innej beczki: czemu zmieniła się okładka do "Córek księżyca"? Poprzednia podobała mi się bardziej, nowa jest jakaś taka bez klimatu...
OdpowiedzUsuń na zawszeZgadzam się z koleżanką wyżej:)Poprzednia dziewczyna z okładki niektórym się nie podobała, ale według mnie całość prezentowała się o wiele ładniej przy tamtej wersji.
OdpowiedzUsuń na zawszeI co ja na to poradzę? Mnie się również bardziej podobała okładka z czarnymi dodatkami, ale "ja tu tylko sprzątam" ;-) W sumie zresztą nie o okładkę chodzi, ale o treść książki...
OdpowiedzUsuń na zawszeMyślałam, że na tym zdjęciu będzie widać dokładnie jego twarz... Ale i tak jest super! ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeTaak, trochę kiepsko go widać ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeA ja mam pytanie, na które nikt nie wpadł. ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeSkoro "Lost in Time" to ostatni tom, a Sky nie znalazła nawet jednej bramy, których miała szukać (Szanghaj, Kair, Reykjavik, Oslo, Barcelona, Ateny i kilka nieznanych) to więc jak Melissa chcę to zmieścić w jednej książce, skoto i tak 2/3 poświęci Mimi i Deming (jeżeli układ będzie jak w Zbłąkanym Aniele) ??
będzie proste amerykańskie rozwiązanie - zamiast rozwiązać co zawiązane lepiej przeciąć :]
OdpowiedzUsuń na zawszePo "Lost in time" będzie jeszcze jeden tom Błękitnokrwistych. Wiem to z tej stronu --> http://paranormalbooks.pl/2011/03/29/koniec-blekitnokrwistych/ Więc miejmy nadzieje, że obejdzie się bez przecięć:)
OdpowiedzUsuń na zawszeHmmmm... autorka chyba sama nie może się zdecydować ;-)
OdpowiedzUsuń na zawszeMiejmy tylko nadzieję, że nie będzie pisała BK w nieskończoność i kiedyś się zatrzyma ;)
OdpowiedzUsuń na zawszePs:
Bardzo podoba mi się to "będzie proste amerykańskie rozwiązanie - zamiast rozwiązać co zawiązane lepiej przeciąć :] " xD
I dopisać happy end... Wiecie co? Tak naprawdę to ostatnia część "Zmierzchu" była nudna jak flaki z olejem :P Wielka kniga, treści mało, opisy ekscesów w pościeli i darcia pierza, a potem jakiś kompletnie pobimbany wątek z dzieckiem i wielką wojną. To ja poproszę krócej, byle z sensem. Cykle, jak zdania, powinny mieć początek i koniec.
OdpowiedzUsuń na zawszedokładnie - najpierw się rozpisywała to temat przygotowań do wojny i wielkiego ogólnego strachu etc. po czym skończyła to szybko i prosto po drodze upewniając się, że każdy dokładnie zrozumia l to że córkę Belli czeka bardzo długie i szczęśliwe życie.... -.-' w tej "bajce" happy end był moim zdaniem zbyt przesadzony, bo -żeby nie było xD - nie widzę nic złego w szczęśliwych zakończeniach ale to było zbyt gładkie i przesłodzone...
OdpowiedzUsuń na zawszeMistrzem idiotycznych happy-endów jest Spielberg. Jego filmy należy wyłączać na jakieś 25 minut przed końcem ;-)
OdpowiedzUsuń na zawszeJa się już całkiem pogubiłam... Nie było mnie niecały tydzień, czytam teraz posty i komentarze i dowiaduję się, że będzie sześć części, a nie siedem. Pytanie do Admina: to w końcu 6 czy 7???
OdpowiedzUsuń na zawszeA co do Przed świtem, to może zakończenie było zbyt słodkie i "różowe", ale większość fanów nie dałaby Stephanie Meyer żyć, gdyby powiedzmy uśmierciła Bellę albo Edwarda. Nie sądzicie?
Ala (KS&J<3)
"Melissa has plans to write seven books in the series." To jedno zdanie odpowiedzi asystentki Melissy na maila ode mnie. Ponawiam więc pytanie 6 czy 7???
OdpowiedzUsuń na zawszeAla (KS&J<3)
Co do "Zmierzchu" to jestem fanką i mam do tej serii sentyment, ponieważ to ona nakłoniła mnie do wielkiej przygody z czytaniem ;) W związku z tym wracam do tych książek każdego lata i czytam je z takim samym zapałek jak za pierwszym razem. Mimo wszystko, "Przed świtem" było najnudniejsze, pomimo, że może działo się najwięcej. Zakończenie było zdecydowanie, jak pisaliście powyżej, zbyt różowe. Lubię happy endy, ale lubię też te nieszczęśliwe i płaczliwe, które dają nam prawdziwy, a przynajmniej w miarę prawdziwy, obraz życia.
OdpowiedzUsuń na zawszePodsumowując, gdyby komuś nie chciało się czytać całego komentarza: Nie miałabym nic przeciwko, żeby zginęła Bella albo Edward.
Team Emmett! xD
ja też mam sentyment do sagi Meyer - to była moja pierwsza wampirza książka xD, czytałam ją jak miałam grupę i ją uwielbiam - swoją drogą błękitnokrwiści są o niebo lepsi, a tak wracając do tematu to zawsze byłam przeciwna zabijaniu bohaterów - zbyt emocjonalnie się z nimi łączę ;]
OdpowiedzUsuń na zawszeJacka nikt nie pobije!!!!!!!!!!!!!! On pobił nawet Edzia ze Zmierzchu. A co do sagi zmierzch to była moja pierwsza wampirza saga, gdyby nie ona nie wiem czy teraz wyczekiwałabym z niecierpliwością na 6 tom Błękitnokrwistych. A to że Meyer dała słodkie zakończenie to trudno. Co byś cie zrobiły gdyby w 7 tomie zabili Oliwera/Mimi/Kingsley'a/Bliss/Jacka/Schuler? Właśnie pewnie dalibyście żyć autorce
OdpowiedzUsuń na zawszesuper blog
OdpowiedzUsuń na zawsze